Jedzenie - twój wróg czy przyjaciel

Z jedzeniem, czyli tym, czym raczymy się w ciągu naszego całego życia, ściśle wiąże się jakość  zdrowia, ujęta holistycznie, jako dobrostan psychiczny i fizyczny.

To podstawowe źródło życiowej energii człowieka urasta do rangi wartości najwyższej, bo warunkuje nie tylko utrzymanie zdrowia w dobrej kondycji, ale też, przetrwanie gatunku w ogóle. Nic dziwnego, że tak wiele i na różne sposoby, tematy kulinarne są obecne w publikacjach, cieszących  się nieustającym powodzeniem, zwłaszcza u tych , którzy jedzenie nadmiernie kochają, i tych którzy je nienawidzą.

Jakże to jest, że można odciąć się od życiodajnego źródła po to, aby lepiej, czyli szczęśliwiej żyć?.To paradoksalne pytanie jest odzwierciedleniem paradoksu życia w nadmiernym  lęku przed porażką, stratą odrzuceniem, oceną, sukcesem i jego brakiem i wszystkim tym, czego człowiek przeżywać nie chce- i przeżywa.

Jedzenie w takich przypadkach odgrywa ważną, stymulującą poczucie kontroli życia funkcję, pozwalającą wierzyć, że znamy przyczynę niepowodzeń, kłopotów osobistych czy rodzinnych. Pełni więc rolę kozła ofiarnego, lokalizację zła, które można zutylizować odpowiednią dietą. Ciekawe, że w większości zaburzeń jedzenia osoby na nie cierpiące doskonale zdają sobie sprawę, że stosowanie różnorodnych diet lub restrykcyjnych postów,  stanowi jedynie substytut metody osiągania stawianych sobie życiowych celów.  Nierzadko bywa, że celem takim staje się chęć pozbycia udręki zależności od jedzenia. Łatwiej jest jednak zmagać się zwyraźniej określoną i zlokalizowaną przeszkodą jaką jest otyłość czy anorektyczce wychudzenie, niż weryfikacja stylu życia jako całości, czy totalne przeformułowanie niszczących wartości,  na bardziej przyjazne zdrowiu.

Kiedy, błędne koło zachowań, oczekiwań, lęków upadków i wzlotów zamyka się, trudne jest do określenia. Przedstawia się ono najczęściej jako finalny efekt zapętlenia w ambitnych oczekiwaniach sukcesu ,czasami li tylko dla niego samego. Może nim być na przykład zewnętrzny wymiar naszego jestestwa czyli atrakcyjny  wygląd, plasujący się w hierarchii społecznego prestiżu na wysokiej pozycji.

Bywa, że odzwierciedlają się w ten sposób potrzeby wewnętrzne, takie jak miłości i akceptacji, władzy i kontroli, przynależności społecznej, do istnienia których trudno przyznać się  nawet przed samym sobą. Takie samooszukiwanie może doprowadzić do stanu wysunięcia na piedestał bożka, właśnie jedzenia, które samo w sobie staje się wówczas treścią życia, dyktując za pośrednictwem kolejnej diety, co w danym dniu musimy zjeść, ile wykonać przysiadów, przepłynąć basenów, spędzić czasu w saunie czy u masażystki. Odstąpienie od tak wyznaczonego stylu życia przeradza się w lęk przed porażką, zwłaszcza, gdy wkład energii wydatkowany w przedsięwzięcie był znaczny. Niecierpliwość, nadzieja i zwątpienie połączone z codziennymi trudami życia sprawiają, że człowiek tak żyjący czuje się zagrożony, emocjonalnie napięty, często sfrustrowany. Te zintensyfikowane emocje  katalizowane bywają właśnie jedzeniem, szybkim pocieszycielem-przyjacielem i wrogiem jednocześnie!  Jest to przy tym przyjaciel dwulicowy, bo chroni przed samowiedzą usypiając czujność, ale też, popycha ku zmianie, bo tak dalej, stwierdzamy,  być nie może!
Od jedzenia lub powstrzymywania się od jego przyjmowania, można się uzależnić. Nie jest to jednak prosty do usunięcia czynnik uzależniający, którego usunięcie z życia raz na zawsze, jak w przypadku alkoholu pozwoli nazywać się dozgonnym abstynentem. Z tym „uzależniaczem” trzeba nauczyć się kooperować, ponieważ jedzenie warunkuje stan naszego nieuświadomionego bezpieczeństwa, na co składają się wewnętrzny spokój, poczucie wartości i sprawczości, wola i odpowiedzialność za siebie. Nieuświadomione bezpieczeństwo  jest uniwersalną wartością każdego człowieka, który chce doświadczać  poczucia wolności w sobie tylko rozumianym zakresie przeżywania. A gdy czuje się zniewolony, wówczas dochodzi do konfrontacji pomiędzy bezpieczeństwem uniwersalnym, uwarunkowanym zdrowym stylem odżywiania a niebezpieczeństwem świadomym, wynikającym z patologicznego stylu odreagowywania nagromadzonych emocji patologią żywienia. Świadome niebezpieczeństwo, jawiące się pod postaciami choroby, poczucia winy, nieestetycznego wyglądu, samo odrzucenia, może paradoksalnie, przyczynić się do uświadomienia tego, co zostało zagłuszone patologicznymi potrzebami i doprowadzić do refleksji, co tak naprawdę liczy się w życiu.

Być może, że właśnie wtedy wypłynie na powierzchnię odpowiedzialność za siebie i swoje zdrowie, rozumiane jako chęć podjęcia radykalnych kroków ku zmianie. Tego, czego człowiek obawia się najbardziej to wprowadzenia zmian niosących ze sobą niepewność ,zakłócających homeostazę ludzkiego istnienia z niezmienną tęsknotą do zachowania stanu rzeczy tak, aby było dobrze, mimo wszystko, bez zmiany. Tym można tłumaczyć kurczowe trzymanie się nałogu, jako znanej, choć patologicznej sytuacji, chronicznego bezpieczeństwa w niebezpiecznym stylu życia.

To, co może nęcić do zmiany to, gratyfikacje związane z odzyskaniem poczucia wolności , sprawczości, czyli przejęcie odpowiedzialności za swoje uczucia i tym samym za jakość życia, zastępując patologiczne odżywianie, zdrowym stylem konfrontowania się z własnymi słabościami, lękami, frustracją czy złością.


Nabycie nowych umiejętności zdrowego odreagowywania napięcia, frustrujących sytuacji- to właściwa droga ku zmianie, furtka do zadawalających kontaktów społecznych, dobrych relacji z samym sobą i najbliższymi. Efektem ubocznym takowych zachowań jest naturalny powrót do wyglądu, jaki zaprogramowała dla nas matka-natura,  poprzez genetyczny kod przekazu cech rodzinnych. A jedzenie? Staje się prawdziwym, wiernym przyjacielem, bo pozwala zaspokoić sygnalizowaną przez ciało potrzebę głodu i sytości ,i bez  sztucznego korygowania jego kształtów, w oparciu o będące na topie kanony mody. Przyjmowanie stanie się wówczas ważnym, acz nie najważniejszą czynnością codzienną, celebracją jedzenia w gronie ludzi, lub z przyjazną samoakceptacją życia w pojedynkę, z poczuciem samospełnienia. Intuicja i, zdrowy rozsądek i prawidłowe reagowanie na sygnalizujące potrzeby ciała,  staną się probierzem potrzeby odżywiania, bez lękliwego liczenia kalorii.

Lista atrakcji w zakresie wprowadzania zmian jest nieograniczona i zależna od indywidualnych skłonności człowieka, jego zainteresowań, talentów, zdolności ,słabości i pokory, i, tylko wówczas jej weryfikacja  i realizacja będą miały sens, gdy człowiek zdoła odpowiedzieć sobie na pytanie-po co chce to robić?